Poziom Podstawowy
Temat 1. W wypracowaniu na temat: Jak przeszłość kształtuje relacje między
inteligencją i chłopami w Weselu Stanisława Wyspiańskiego? wykorzystaj
wnioski z interpretacji podanego fragmentu.
SCENA 30, akt 1.
PAN MŁODY, GOSPODARZ
PAN
MŁODY
Jak się kłócą, jak się łają!
GOSPODARZ
Ha! temperamenta grają!
Temperament gra, zwycięża;
tylko im przystawić oręża,
zapalni jak sucha słoma;
tylko im zabłysnąć nożem,
a zapomną o imieniu Bożem –
taki rok czterdziesty szósty –
przecież to chłop polski także.
PAN
MŁODY
A jakże
to okropne, jakże...
GOSPODARZ
Do dziś chwalą sobie te zapusty.
PAN
MŁODY
Znam to
tylko z opowiadań,
ale
strzegę się tych badań,
bo mi
trują myśl o polskiej wsi:
to byli
jacyś psi,
co wody
oddechem zatruli,
a krew
im przyrosła do koszuli.
Patrzę
się na chłopów dziś...
GOSPODARZ
To, co było, może przyjś–
PAN
MŁODY
Myśmy
wszystko zapomnieli;
mego
dziadka piłą rżnęli...
Myśmy
wszystko zapomnieli.
GOSPODARZ
Mego
ojca gdzieś zadźgali,
gdzieś
zatłukli, spopychali;
kijakami,
motykami
krwawiącego
przez lód gnali...
Myśmy
wszystko zapomnieli.
PAN MŁODY
Jak się
to zmieniają ludzie,
jak się
wszystko dziwnie plecie;
myśmy
wszystko zapomnieli:
o tych
mękach, nędzach, brudzie;
stroimy
się w pawie pióra.
GOSPODARZ
At,
odmienia nas natura;
wiara,
co jest jeszcze w ludzie,
że coś z
tego przecie będzie;
rok w
rok idziem po kolędzie
i
szukamy, i patrzymy,
czy co
kiedy z tego będzie – ?
Ot,
odmienia nas natura:
wicher,
co nad łanem wionie;
drżenie,
gdzieś aż w ziemi łonie; –
par,
który się wsiąka, wdycha,
że się
tak w tych zbożach tonie;
chocia
gleba może licha,
nie trza
ustępować z drogi:
były
bogi, będą bogi;
wiara
jeszcze jakaś w ludzie.
PAN MŁODY
Jak się
wszystko dziwnie plecie...
GOSPODARZ
Jak się
wszystko plecie dziwno.
(S. Wyspiański, Wesele, Wydawnictwo Literackie, Kraków
1978.)
Temat 2. Literackie spotkania wrogów. Rozwiń temat na przykładzie
przedstawionego fragmentu Iliady Homera
oraz znanej Ci z Pana Tadeusza Adama.
Mickiewicza spowiedzi księdza Robaka (zwróć
uwagę na rodzaj przedstawianych sytuacji, portrety bohaterów
i ujawniające się w ich zachowaniach uniwersalne postawy ludzkie).
Blisko Achilla i objął jego kolana, całując
Zdumiał się [...]
Achilles, gdy ujrzał boskiego Pryjama,
Inni zdumieli się także, patrzyli jedni na drugich.
Pryjam zaś głosem błagalnym tak do Achilla powiedział:
„Wspomnij na
ojca swojego, do bogów podobny Achillu.
W moich on latach jest teraz i stoi na progu starości.
Może go jacyś sąsiedzi zamieszkujący wokoło
Dręczą, a nikt go od zguby i od napaści nie broni.
Ale on i gdy o tobie, ze jeszcze żyjesz, usłyszy,
Radość ma w sercu i potem każdego dnia się spodziewa
Syna miłego zobaczyć wracającego spod Troi.
Mnie już pocieszyć nie zdoła nic, bo z mych synów
walecznych
W Troi rozległej zrodzonych – żaden mi już nie
pozostał. [...]
Jeden, co z wszystkich mi został, osłaniał miasto i Trojan
–
Ty go niedawno zabiłeś, Hektora, gdy swojej ojczyzny
Bronił. Dla niego przybyłem dziś pod okręty Achajów,
Aby wyzwolić go, okup przynosząc ci niezmierzony.
Bogów uszanuj, Achillu, i miejże litość nade mną,
Wspomnij o ojcu swym własnym. Jam jest godniejszy litości
–
Nikt ze śmiertelnych nie doznał tego, co ja dziś doznaję,
Kiedy do ust swych podnoszę rękę zabójcy mych dzieci”.
Rzekł tak –
i ojca wspomnieniem w Achillu żałość obudził.
Wziął rękę starca swą dłonią, odsunął lekko od siebie.
Obu wspomnienia objęły. Ten – przypominał Hektora,
Wrogów pogromcę – i płakał u nóg boskiego Achilla.
Tamten o ojcu rozmyślał i utraconym Patroklu,
Łzy wylewając. Ich głośne szlochania dom napełniły.
W końcu, gdy smutek bolesny wypłakał boski Achilles,
Kiedy już w sercu zmęczonym uciszył lament i skargi,
Powstał i starca Pryjama dźwignął za ręce z podłogi –
Głowa go siwa i broda zbielała do głębi wzruszyły.
A więc się zwrócił do niego i rzekł te słowa skrzydlate:
„Starcze
nieszczęsny! Twe serce straszliwe ciosy przeżyło.
Jakże ty miałeś odwagę przyjść pod okręty Achajów,
Aby tu stać oko w oko z tym, co tak licznych i dzielnych
Synów ci zabił. Zaprawdę, żelazne jest w tobie serce.
Wstańże i siądź tu koło mnie. Pozwólmy naszej boleści,
Łzom i westchnieniom żałosnym w zmęczonych
duszach przycichnąć.
Płacz, co nam serce rozdziera, nie przyda się nam już na
nic.
W ciągłej udręce – to tylko oni nie znają boleści. [...]
Brankom Achilles rozkazał, aby obmyły Hektora
I namaściły tajemnie, nim Pryjam zwłoki zobaczy.
Może by gniewu z rozpaczy nie zdołał ów opanować,
Na poniewierkę zwłok patrząc syna, a wtedy Achilles
Zabiłby go rozjątrzony
i Dzeusa prawo podeptał.
Kiedy już ciało obmyte i wonnościami natarte
W chiton odziały służebne i tkaninami okryły,
Achill sam dźwignął je z ziemi, na mary kładąc Hektora.
Zaraz je dwaj
towarzysze na wóz błyszczący złożyli.
(Tłum. Kazimiera Jeżewska Homer, Iliada, BN 1972.)